Czy nie uważa Pan, że namalowanie Matki Boskiej jako lalki Barbie obraża uczucia religijne?
Barbie Teresa, bo jest kilka Barbie..., ale jak słyszę, że to obraża czyjeś uczucia religijne, to wydaje mi się, że to świadczy o małej wierze, o pseudoreligijności...
Nie chciałem obrażać. Chciałem pokazać pewien rodzaj kiczu, który w kościele katolickim występuje na każdym kroku. Wystylizowana, idealna forma zupełnie się nie nadaje na dzieło sztuki, ale zawsze jej używano tworząc jakiś kanon urody dla matek boskich w zależności od epoki. Zapytałem więc moją córką jaka kobieta jest dla niej najpiękniejsza, a ona odpowiedziała, że Barbie Teresa. Ale gdy powiększyłem ją do naturalnej wielkości, okazało się, że ma koszmarne proporcje. Żeby mimo wszystko mieć jakąś przyjemność w czasie malowania, postanowiłem podjąć dialog z Velazguezem. Widziałem w Wiedniu Infantkę Małgorzatę w błękitnej sukni i właśnie z nią podjąłem dialog.
A jednak po wystawie obrazów religijnych, którą mieliście Panowie w Niemczech, mimo niemieckiej tolerancji, nagłówki w gazetach były jednoznaczne: "drastyczny realizm w obrazach religijnych", "artyści z Polski przenieśli Chrystusa do drastycznej rzeczywistości", a słowo "prowokacja" powtarzało się też często.
Wystawę zwiedził kardynał Joachim Meisner, a wstęp do katalogu napisało dwóch kardynałów i biskup protestancki. Kardynał Meisner ma w swoich zbiorach jednego mojego Piłata.
A prowokacja?! Nie wierzę żadnemu artyście, który dziś sięga po tematy religijne i mówi, że nie chce prowokować lub sprowokował niechcący.
Pan robi to w sposób szczególny: Pogrzeb orgazmu, czy Apage, na którym to obrazie kobieta wygląda na zakonnicę...
Pogrzeb orgazmu ma podtytuł Szymon mag. Rzadko w historii sztuki podejmowany wątek apokryficzny, a mówiący o tym, że w jednym z miast pojawił się człowiek, którego demony unosiły w powietrzu, a który głosił, że jest Chrystusem. W pewnym momencie anioły przepędziły demony i gość spadł i zabił się. Tu również podejmuję dialog z przeszłością, z obrazem El Greco Pogrzeb hrabiego Orgaza. Tam są sami księża i ministranci, którzy musieli swoje orgazmy pogrzebać. (artysta się myli mówiąc, że sami księża i ministranci - red.)
A na Apage, jak Pan zauważył, kobieta tylko podobna jest do zakonnicy przez nakrycie głowy. Chciałem w ten sposób pobudzić ukrytą w ludziach pruderię.
Jest Pan walczącym erotomanem? Epatuje Pan nagością!
Nie, ale powiedzmy, że ten temat bardziej mnie interesuje niż inne. Jak się czyta biblię, to niektóre przypowieści mają bardzo ostre podteksty erotyczne, bo to jest bliższe człowiekowi niż wiara.
Skąd wobec tego malarstwo religijne?
Mieszkam w takim kraju, gdzie wszystko, co jest związane z wiarą łączy się z patriotyzmem, tradycją i innymi dziedzinami naszego życia. Kiedy byłem mały i chodziłem do kościoła, to najbardziej podobała mi się w naszym kościele paskudna droga krzyżowa, neogotycka, seryjna produkcja. Ta droga krzyżowa zmusiła mnie do pokazania pewnych motywów, pewnych tematów, które mnie intrygowały. Najpierw to był Piłat, który wydawał mi się ciekawą postacią. Piłat pewnie wziął się później z Mistrza i Małgorzaty, oraz z filmu Wajdy, którego nie zobaczyłem w swoim czasie. Oczywiście te wątki są w bardzo nikłej mierze religijne. Nigdy nie były ortodoksyjne. Podobnie jak ja nie jestem ortodoksyjny w tej materii.