Przez lata był używany w Polsce niedbale, w budownictwie niskiej jakości lat socjalizmu. Dziś beton powraca na salony, sprzyjając tworzeniu atmosfery prostych i zdyscyplinowanych wnętrz, respektujących zasady minimalizmu.
O sile przyciągania betonu stanowi wielofunkcyjność tego tworzywa. Używany w płynnej formie, wlewany do szalunków, ceniony jest za swoją nośność i wytrzymałość. Z zewnątrz odtwarza fakturę deskowania. Jego kształt zależy zawsze od formy, z której jest odlany. Obcujemy jedynie z zewnętrzną powłoką, „skórą” betonu, nie sposób dostrzec więc jego „wnętrza” i mocy, która w nim tkwi – stalowa konstrukcja jest niewidoczna, można się tylko domyślać działających w środku sił. Mieszanina spoiwa – cementu oraz kruszywa i wody wpływa na wygląd i cechy betonu. Cement wiąże, woda jest potrzebna, by mieszanka mogła związać, a kruszywa mają wpływ na gęstość, wytrzymałość, przewodnictwo cieplne i zdolność kumulowania temperatury.
Historia tego materiału sięga czasów starożytnych. W Mezopotamii, a później starożytnym Rzymie, do łączenia kamieni w murach i sklepieniach używano mieszaniny piasku i drobnych kamyków z zaprawą wapienną. Rzymianie jako zaprawy używali naturalnej pucolany – ceramicznego materiału pochodzącego z popiołów wulkanicznych.
Dodatek popiołu wulkanicznego czynił rzymski beton wodoodpornym. Rzadko mówi się o tym, jak wiele z zabytków starożytnego Rzymu zostało wykonanych właśnie z tego tworzywa. Najsłynniejszą betonową realizacją starożytnych Rzymian jest kopuła Panteonu. Ma średnicę 43,3 metra, waży około 5000 ton, a powstała w latach 118–125 naszej ery.
Jednak prawdziwa popularność betonu miała dopiero nadejść. Przyczyniła się do niej najpierw rewolucja przemysłowa, a następnie narodziny modernizmu. Spowodował ogromny skok technologiczny w architekturze. Od tej pory możliwe stało się odlewanie konstrukcji nośnych, charakteryzujących się niespotykaną wcześniej wytrzymałością, rozpiętością i formą.
Antonio Sant’Elia, włoski futurysta, rozpoczął swój manifest z 1914 roku „Architektura futurystyczna” tymi słowy: „Od końca XVIII wieku nie ma już żadnej architektury. Nieprawdopodobną mieszaninę wszelkiego rodzaju elementów stylistycznych obwołano architekturą. Nowe piękno cementu i żelaza sprofanowały karnawałowe inkrustacje ozdób, nieuzasadnionych ani budowlaną koniecznością, ani tym bardziej wymaganiami naszego gustu”. Dalej pisał: „Chodzi natomiast o to, żeby dom futurystyczny stworzyć na nowo, budować go za pomocą wszelkich środków nauki i techniki, zaspokajać hojnie wszelkie roszczenia naszych zwyczajów i umysłu, rozdeptać wszystko, co groteskowe i nam przeciwne (t radycja, styl , estetyka, proporcje), by w ten sposób stworzyć prawdziwie nowe linie, nową harmonię prof i lów i brył , a zatem architekturę, która swą rację bytu czerpie wyłącznie i jedynie ze specyficznie nowoczesnych warunków życia, a swą wartość estetyczną z naszej tylko wrażliwości”.
Z kolei Le Corbusier w 1923 roku, w swoim dziele „Ku architekturze”, z którego później uczył się Tadao Andō, pisał: „Zatrudniasz kamień, drewno i beton i za pomocą tych materiałów budujesz domy i pałace: to jest budownictwo. Pomysłowość jest w pracy. Ale nagle dotykasz mojego serca, sprawiasz mi przyjemność. Jestem szczęśliwy i mówię: To jest piękne. To jest architektura.”. Podobnie jak modernistyczne malarstwo eksplorowało właściwości swojego medium, tak architektura odkrywała konstrukcję i upraszczała bryły. Wtedy na nowo zaczęto odkrywać beton.
W latach PRL-u beton stanowił symbol Pod koniec XIX wieku francuski ogrodnik Joseph Monier próbując stworzyć dużą betonową donicę, wpadł na pomysł stworzenia konstrukcji, którą później określano już jako żelbetonową. Naczynia stworzone z samego betonu były nietrwałe i kruche, jednak kiedy Monier zalał nim metalowy koszyk, powstała niezwykle trwała konstrukcja. Pomysłowy ogrodnik opatentował swój pomysł, który, jak się wkrótce okazało, spowodował ogromny skok technologiczny w architekturze. Od tej pory możliwe stało się odlewanie konstrukcji nośnych, charakteryzujących się niespotykaną wcześniej wytrzymałością, rozpiętością i formą.
Antonio Sant’Elia, włoski futurysta, rozpoczął swój manifest z 1914 roku „Architektura futurystyczna” tymi słowy: „Od końca XVIII wieku nie ma już żadnej architektury. Nieprawdopodobną mieszaninę wszelkiego rodzaju elementów stylistycznych obwołano architekturą. Nowe piękno cementu i żelaza sprofanowały karnawałowe inkrustacje ozdób, nieuzasadnionych ani budowlaną koniecznością, ani tym bardziej wymaganiami naszego gustu”. Dalej pisał: „Chodzi natomiast o to, żeby dom futurystyczny stworzyć na nowo, budować go za pomocą wszelkich środków nauki i techniki, zaspokajać hojnie wszelkie roszczenia naszych zwyczajów i umysłu, rozdeptać wszystko, co groteskowe i nam przeciwne (tradycja, styl , estetyka, proporcje), by w ten sposób stworzyć prawdziwie nowe linie, nową harmonię profilów i brył , a zatem architekturę, która swą rację bytu czerpie wyłącznie i jedynie ze specyficznie nowoczesnych warunków życia, a swą wartość estetyczną z naszej tylko wrażliwości”. Z kolei Le Corbusier w 1923 roku, w swoim dziele „Ku architekturze”, z którego później uczył się Tadao Andō, pisał: „Zatrudniasz kamień, drewno i beton i za pomocą tych materiałów budujesz domy i pałace: to jest budownictwo. Pomysłowość jest w pracy. Ale nagle dotykasz mojego serca, sprawiasz mi przyjemność. Jestem szczęśliwy i mówię: To jest piękne. To jest architektura.”. Podobnie jak modernistyczne malarstwo eksplorowało właściwości swojego medium, tak architektura odkrywała konstrukcję i upraszczała bryły. Wtedy na nowo zaczęto odkrywać beton.
W latach PRL-u beton stanowił symbol dehumanizacji, unifikacji i bylejakości. Do dzisiaj kojarzy się z niewygodnymi mieszkaniami i pękającymi płytami chodnikowymi. W 1984 roku Martyna Jakubowicz śpiewała, że „w domach z betonu nie ma wolnej miłości”. Paradoksalnie dwie dekady później beton w Polsce zaczyna nabierać zupełnie innych konotacji. Na jego użycie we wnętrzach decydują się osoby ceniące rozwiązania
Z materiału symbolizującego unifikację i zniewolenie przeistoczył się, zyskując nową formę, w symbol indywidualizmu i awangardowego podejścia do urządzania wnętrz. W 2008 roku założona została polska firma BeConcrete, zajmująca się produkcją płyt betonowych do wnętrz oraz na elewacje zewnętrzne. Swoją ofertę kieruje do osób, które marzą o prawdziwych, betonowych elementach we wnętrzu, a nie mają możliwości odsłonięcia betonowej ściany czy wylewki.
Beton może przybierać różne formy; dostępne są płyty betonowe do klejenia bądź kotwienia w ścianach i posadzkach. Jest to materiał bardzo naturalny i w gruncie rzeczy ciepły. W dziewięćdziesięciu procentach składa się z wapienia, a więc naturalnej skały osadowej. Beton zachowuje się podobnie jak drewno, również żyje, zmienia się, wchłania plamy, rysuje się, może też zmieniać odcień. Beton kumuluje ciepło, pracuje i żyje. Może uwodzić tajemniczością. Nigdy nie jest idealny. Wpisane są w jego naturę nierówności, odpryski, zadrapania. Za te właściwości Le Corbusier tak bardzo go lubił i chętnie stosował. Podczas ceremonii inauguracyjnej, z okazji otwarcia Unité d’Habitation (Jednostki mieszkaniowej) w Marsylii mówi ł: „Całe szczęście, że nie mamy pieniędzy! (…) Nieosłonięty beton ujawnia najmniejsze niedoskonałości połączenia desek, słoje i zgrubienia, sęki (…). A czyż u mężczyzn i kobiet nie widać zmarszczek i znamion, haczykowatych nosów, niezliczonych znaków szczególnych? (…) Błędy leżą w naturze człowieka; one są naszym udziałem, naszym codziennym życiem. To, co się liczy, to iść dalej, być wrażliwym, mierzyć wysoko i być lojalnym”.
Wyłącznym dystrybutorem płyt BeConcrete jest firma Dav Import.
Agata Kokoszka
Absolwentka Wydziału Architektury Wnętrz ASP w Warszawie. Odbyła staż w biurze projektowym w Kapsztadzie oraz stypendium na Wydziale Architektury Wnętrz i Scenografii FHNW w Bazylei. Od 2007 roku projektuje wnętrza mieszkalne www.agatakokoszka.com



















